Nie będę opisywać, po prostu zostawię zdjęcia tego czego kupiłam/dostałam przez ostatnie pół roku. Sporo tego, ale nazbierało mi się, obiecuję wrócić do comiesięcznych nowości. Teraz czas opisać denko z ostatnich dni, tygodni i zacząć pisać regularnie. Miłego oglądania!
Przyznam się, że zaniedbałam swojego bloga, pozwoliłam aby moje emocje miały wpływ na moją w pewnym sensie pracę. Blog dawał mi ukojenie, ale z czasem i on przestał sprawiać mi radość, potrzebowałam się odciąć, zostać sama z myślami, pisałam trochę na siłę..
Dlaczego? Moje życie nie jest kolorowe, to ciągła walka o każdy dzień a tym bardziej o radość z niego. Wiem, że muszę przetrwać i jakoś sobie poradzić, bo byłam i zawsze będę sama ze swoimi problemami. Sporo myślałam czy warto napisać ten post i przyznać się do swoich słabości, ale to tak jak z uzależnieniem - najpierw trzeba się przyznać, że ma się problem a dopiero później można z tym coś zrobić a ja chcę żyć normalnie, bez depresji.
Z czym ja się zmagam?
"Choroba afektywna dwubiegunowa, określana także jako zaburzenia afektywne dwubiegunowe (w przeszłości nazywana chorobą lub psychozą maniakalno-depresyjną czy cyklofrenią), charakteryzuje się występowaniem epizodów depresji, manii/hipomanii lub epizodów mieszanych. Pomiędzy tymi epizodami zwykle występują okresy remisji, tj. całkowitego braku objawów lub utrzymywania się nielicznych objawów o niewielkim nasileniu." Można poczytać o tym dokładniej w tym artykule:
https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/choroby/69890,choroba-afektywna-dwubiegunowa
Wahania nastroju
Nie będę wracać do tego dlaczego ją mam i kiedy to się zaczęło, ale z depresją walczę od kilku lat i wiem, że będzie mi towarzyszyć jeszcze długo. To nie jest tak, że osoba z depresją jest cały czas smutna, że ciągle płacze i chowa się pod kołdrę - nie. Mogłabym porównać to do raka, czasem widać, że go masz, ale nie zawsze i nawet jak go wyleczysz to boisz się, bo w każdej chwili może wrócić i znów musisz się brać w garść, przetrwać. Ta samo jest z depresją, są dni, że żyję i nawet jestem szczęśliwa, ale mam przebłyski tego smutku. Mam motywację, daję z siebie 300%, jestem zadowolona ze swoim osiągnięć aż tu nagle jeden impuls, jedna zła rzecz na której mi zależy i bach! Znów użeranie się z myślami, spadek nastroju, brak chęci do czegokolwiek. To trochę jak z hormonami - jesteś szczęśliwa a tu nagle płaczesz, czujesz się bezsilna i objadasz się czekoladą z nadzieją, że pomoże. Czasem masz wahania nastroju, z minuty na minutę zmienia Ci się nastrój, ale zazwyczaj to okres gdy mamy miesiączkę bądź w ciąży, ale wiecie, że to się w końcu skończy. Ciężko jest zmagać się z tym każdego dnia niewiedząc czy kiedyś to minie.
Bezsilność
Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Umiem sobie wytłumaczyć "kurde, czego Ty się przejmujesz, wstań, zacznij coś robić, nie myśl o tym, ułoży się", ale fizycznie nie potrafię tego spełnić. To walka z samym sobą, bo część mnie jest świadoma w jakim jestem stanie i jak można by to naprawić, ale nie może zmusić do tego tej drugiej części mnie. Ta bezsilność przygnębia.
Depresja a ludzie..
Ludzie nie rozumieją depresji, uciekają, boją się.. Osoby z tą chorobą są bardziej wrażliwe, potrzebują więcej uwagi i rozmów a przede wszystkim zrozumienia. Ciężko jest zbudować relacje a tym bardziej związki, bo niestety nie zawsze udaje się utrzymać tą chorobę w ryzach. Nauczyłam się nad nią panować i starać się nie okazywać światu swoich emocji, odczuć, ale.. czasem się nie da. Wątpię, że znajdzie się ktoś kto zaakceptuje mnie świadomie z tą chorobą i postara się zrozumieć co przechodzę. Często słyszę "wymyślasz, weź się w garść", "inni mają gorzej, nie użalaj się nad sobą" i wiecie, że to wcale nie pomaga a pogarsza sprawę?
Będąc z kimś w związku często po prostu potrzebuję rozmów, potrzebuję się wygadać, wyżalić wtedy łatwiej jest mi opanować objawy, ale.. mam problem z mówieniem wprost o swoich problemach. Niby daję jakieś znaki, że chciałabym porozmawiać, że jest to dla mnie istotne a z drugiej strony boję się o tym porozmawiać. Wiem, że później się denerwuję, irytuję i różne ma to konsekwencje, skutki. Bardzo nie lubię gdy ktoś czy to w związku czy to w relacjach koleżeńskich spycha mnie na bok, zaczyna unikać, bo to działa na moją chorobę jak płachta na byka. Ocean głupich myśli zaczyna się tworzyć i to pierwsza kostka domina, która wszystko aktywuje.
Podsumowując..
Mam nadzieję, że będzie mi teraz lżej z tym walczyć i znaleźć w sobie więcej siły na tą naprawdę męczącą walkę. Chciałabym mieć kogoś kto kto zaakceptuje i pomoże wygrać mi tą walkę, wygrać z chorobą, bo bez niej jestem naprawdę świetną osobą. Aktualnie nie mam praktycznie żadnego wsparcia w ludziach, brakuje mi takich osób do których mogłabym zadzwonić w środku nocy i wygadać się.. Trzymajcie za mnie kciuki aby było lepiej!
Dwa miesiące temu zaczęłam robić takie oto nawilżające cudo, które trochę ulepszyłam. Jest on robiony z zestawu, w zestawie są dwie porcje, czyli wyjdą nam z tego dwie butelki po 30 ml. Serum jest dla każdego typu cery, więc może być idealnym prezentem na święta. Ma działać przeciwzapalnie, łagodzić podrażnienia i intensywnie nawilżać. Bardzo fajne jest też do cery dojrzałej, potrzebującej jędrności, bo kwas hialuronowy "wypycha" skórę od środka, efekty są rewelacyjne. Podstawowo w zestawie znajdziemy: potrójny kwas hialuronowy 1,5%, żel z aloesu, prowitamina B5 - d-pantenol i akcesoria potrzebne do wykonania kosmetyku. Ja swoje wzbogaciłam o konserwant leucidal i olejek z róży damasceńskiej w oleju jojoba.
Leucidal to naturalny zamiennik tradycyjnych konserwantów, jest oparty na probiotykach. Dodatkowo nawilża i wygładza skórę, więc zdecydowanie na tą chwilę dla mnie jeden z lepszych konserwantów. Jego zalecane stężenie do od 2 do 4 procent, więc całkiem sporo. Olejek eteryczny z róży damasceńskiej jest jednym z najdroższych olejków eterycznych, dlatego kupuje się je głownie na olejach, ten mój jest pięcioprocentowy. Jedna kropla olejku to ponad 50 kwiatków! Ten olejek jest symbolem miłości, piękna, ma cudowny zapach świeżych róż. Olejek mu właściwości przeciwzapalne, antyoksydacyjne, przeciwbakteryjne i regenerujące. Polecany jest do każdego typu cery, ale głównie wrażliwej, suchej.
Co zauważyłam przy stosowaniu tego serum?
U mnie jest to głównie serum nawilżające, które ładnie ujędrnia. Jest podstawą mojej pielęgnacji, zawsze mam zrobioną jedną buteleczkę i używam go gdy coś innego zawodzi, to taki pewniak. Olejek z róży cudownie łagodzi moje zaczerwienienia a dodatkowo daje chwilę ukojenia dzięki pięknemu zapachowi.
Ciekawostką jest to, że może być stosowane również na skórę głowy. Jeśli macie problem z mocno przesuszoną skórą głowy to warto nałożyć sobie to serum, ale przed myciem włosów np. na noc jeśli myjecie włosy rankiem albo na kilka godzin przed aby miało szanse dobrze się wchłonąć i zadziałać. Bardzo często używam go w ten sposób.
Jak je wykonać?
Podstawowo: wlewamy 25 ml kwasu hialuronowego, 2,5 ml prowitaminy B5 i 2,5 ml żelu z aloesu, mieszamy i gotowe. Tą wersję trzeba trzymać w lodówce i zużyć w ciągu 3 miesięcy. Ja dodałam dodatkowo 1 ml konserwantu oraz 2-3 ml olejku eterycznego, olejowego, więc w teorii nie łączy się z fazą wodą, ale w tym robi się taka ciekawa zawiesina. Przed użyciem warto jednak je wstrząsnąć. Tej wersji nie trzeba już trzymać w lodówce, więc zdecydowanie lepsza dla mnie.
Jak stosować takie serum?
Serum można używać zarówno rano i wieczorem, dobrze je dać pod olej bądź krem.
Pamiętaj!
Wszystkie akcesoria potrzebne do wykonania serum muszą być zdezynfekowane. Jeśli robicie je pierwszy raz warto wykonać próbę uczuleniową, bo ma w składzie aloes, który bywa alergenem. Jeśli jesteście uczuleni można zamienić go na jakiś hydrolat bądź pominąć.
Brak Ci pomysłu na świąteczny prezent? Może warto zrobić serum olejowe do cery mieszanej, regulujące wydzielanie sebum. Skupiłam się na zrobieniu serum do swojej cery abym mogła je później wykorzystać, wybrałam jedne z bardziej wartościowych składników do tej cery. Myślę, że wyszło całkiem efektownie i działanie tego serum będzie równie dobre.
Jak zrobić takie serum?
Przygotumy sobie wszystkie składniki, ładną buteleczkę i tyle, później wszystko wlać do buteleczki, potrząsnąć i gotowe. Jeśli chodzi o butelkę owszem najlepiej jest to robić w ciemnym szkle, ale jeśli robimy na prezent zdecydowanie lepiej wygląda w przezroczystej, dodatkowo można wrzucić tam kawałek lawendy.
25 ml oleju bazowego np. konopny, jojoba, arganowy,
Warto wybrać olej, który najbardziej nam odpowiada. Ja robiłam na oleju z pestek winogron, akurat miałam taki pod ręką. Olej jojoba jest najbardziej zbliżony do naszego sebum, pasuje największej ilości osób, więc robiąc olejek na prezent warto wybrać ten olej.
3 ml olej z dzikiej róży,
Ten olej ma właściwości regenerujące, naprawcze i uelastyczniające, więc sprawdza się idealnie do cery dojrzałej, wymagającej odżywienia. Po tym oleju możemy się również spodziewać rozjaśnienia przebarwień czy zmniejszenia blizn i rozstępów. Z drugiej strony ten olej normalizuje pracę gruczołów łojowych, więc do cery mieszanej czy tłustej jest dobrym wyborem.
2 ml skwalanu,
Skwalan to składnik, który odbudowuje warstwę ochronną skóry a dodatkowo wspomaga przenoszenie substancji aktywnych w głąb skóry a także przedłuża działanie witamin A i E, koenzymu Q10. Równocześnie działa regenerująco i nawilżająco.
20 kropli ekstraktu z malin, 10 kropli ekstraktu z lawendy, 4 krople ekstraktu z rozmarynu,
Ekstrakt CO2 z malin posiada właściwości antyoksydacyjne, wygładzające i przeciwzapalne, więc jest idealny zarówno do cery dojrzałej jak i mieszanej, trądzikowej.
Ekstrakt CO2 lawendowy działa uspokajająco i relaksująco dzięki swojemu zapachowi, wiele osób zna go właśnie głównie z tych właściwości a jest on bardzo fajnym składnikiem w kosmetykach do cery mieszanej czy tłustej, bo ma działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie.
Ekstrakt CO2 rozmarynowy jest fajnym antyoksydantem, świetnie sprawdza się przy skórze mieszanej/trądzikowej. Wykazuje on szerokie spektrum przeciwko bakteriom i grzybom.
15 kropli oleju eteryczngo z lawendy,
Olejek lawendowy działa podobnie jak ekstrakt z lawendy, czyli poza działaniem uspokajającym i relaksującym ma działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne. Przy dłuższym stosowaniu w kosmetykach można zobaczyć redukcję wydzielania sebum. Lawenda to jeden z moich ulubionych składników w kosmetykach do cery mieszanej.
5 kropli oleju z rokitnika,
Olej z rokitnika to niesamowicie brudzące coś, więc jego zalecane stężenie w kosmetyku to do 1%. Ten olej to bomba antyoksydacyjna, jeden z najlepiej napakowanych nimi olei. Olej ładnie wyrównuje koloryt skóry, odżywia i regeneruje. Dzięki właściwościom przeciwzapalnym jest fajny w kosmetykach do cery mieszanej/tłustej.
5-10 kropli witaminy E
Witamina E jest konserwantem olei, zapobiega ich jełczeniu ale dodatkowo odżywia skórę.
Dorobiłam się czterech produktów marki, ostatnio dokupiłam żel do mycia twarzy, bo jak co jakiś czas Super Pharm rzucił promocją -40% na produkty tej marki, wtedy ceny robią się znacznie przyjemniejsze i myślę, że tam najlepiej polować na te produkty, ale nie w każdym sklepie stacjonarnym są, ja sama kupowałam żel internetowo z odbiorem w sklepie. Nie jest to kosmetyk na każdą kieszeń, pomimo promocji na te kosmetyki dalej są to produkty luksusowe i w przypadku tej marki akurat widać za co się płaci, składy są przemyślane, nie bazują na wodzie a na hydrolatach a butelki są szklane. Podobają mi się strasznie opakowania marki, są w większości szklane i minimalistyczne. PAO każdego kosmetyku to 6 miesięcy, więc jeśli chodzi o żel i olejek do twarzy to myślę, że tyle zajmie ich zużywanie a kremy starczą na około 3 miesiące.
Ostatnio słyszałam, że marka nie podaje dat ważności na opakowaniach, są kodowane, więc trzeba do nich pisać w tej sprawie a to uciążliwe. Mi osobiście bardzo mocno to nie przeszkadza w tym momencie, ale za jakiś czas sklepy mogą dysponować przeterminowanymi egzemplarzami, bo taki przeciętny "Kowalski" nie patrzy na daty ważności i może kupić zepsuty kosmetyk co może w sumie odegrać się negatywnie na marce. Kupi zepsuty produkt, który zmasakruje mu twarz, bo zalęgło się tam już sporo "żyjątek" i wystawi marce negatywną recenzję a jak wiadomo te pamiętamy bardziej. Myślę, że marka powinna wziąć to pod uwagę i powstawiać daty ważności na opakowaniach, takim kosmetykom ufa się bardziej niż tym kodowanym.
Ostatnio słyszałam, że marka nie podaje dat ważności na opakowaniach, są kodowane, więc trzeba do nich pisać w tej sprawie a to uciążliwe. Mi osobiście bardzo mocno to nie przeszkadza w tym momencie, ale za jakiś czas sklepy mogą dysponować przeterminowanymi egzemplarzami, bo taki przeciętny "Kowalski" nie patrzy na daty ważności i może kupić zepsuty kosmetyk co może w sumie odegrać się negatywnie na marce. Kupi zepsuty produkt, który zmasakruje mu twarz, bo zalęgło się tam już sporo "żyjątek" i wystawi marce negatywną recenzję a jak wiadomo te pamiętamy bardziej. Myślę, że marka powinna wziąć to pod uwagę i powstawiać daty ważności na opakowaniach, takim kosmetykom ufa się bardziej niż tym kodowanym.
Łagodny żel do mycia twarzy...
Zacznijmy od oczyszczania, bo ono jest bardzo ważne przed nałożeniem kosmetyków pielęgnacyjnych, robi grunt pod pielęgnację. Z tej marki mamy tylko jeden żel, który dedykowany jest wszystkim typom cer, więc każdy może go spróbować. Ma działanie antybakteryjne, oczyszczające co sprawdzi się przy cerze mieszanej/trądzikowej a także jest nawilżający co spodoba się cerze suchej. Znajdziemy tu składniki antyoksydacyjne, wzmacniające, które pokocha cera naczynkowa. Wiem, że żel ma tylko delikatnie myć a od pielęgnacji są kremy, ale jednak da się wyszukać dobry żel do mycia twarzy, który jednak robi coś więcej niż mycie, ale to wyzwanie a po nim naprawdę widać efekty, bo zdarza mi się tylko umyć twarz i iść spać a mimo to skóra jest nawilżona i lekko rozświetlona. Żel ma piękny zapach, pachnie pomarańczą co mi się podoba aczkolwiek wolę inne zapachy. A jak z wydajnością? Taki kosmetyk starcza u mnie na bardzo długo, więc zerkam też często w kierunku lepszych marek. Ta butla żelu to spokojnie pół roku używania, więc cena kosmetyku robi się wtedy naprawdę przyjemna.
Aqua* ( woda ), Sodium Cocoamphoacetate* ( substancja myjąca ), Propanediol* ( glikol roślinny ), Decyl Glucoside* ( substancja myjąca ), Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate* ( emolienty ), Xantan Gum* ( zagęstnik ), Citrus Paradisi Peel Oil** ( olejek eteryczny grepfruitowy ), Citrus Reticulata Peel Oil** ( olejek eteryczny mandarynkowy ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil** ( olejek eteryczny pomarańczowy ), Santalum Album Wood Oil** ( olejek eteryczny sandałowy ), Chondrus Crispus Powder* ( puder z alg ), Pyrus Malus Juice* ( sok jabłkowy ), Prunus Persica Juice* ( sok brzoskwiniowy ), Triticum Vulgare Seed Extract* ( ekstrat z pszenicy ), Hordeum Vulgare Extract* ( ekstrat z jęczmienia ), Panax Ginseng Root Extract* ( ekstrakt z imbiru ), Citrus Grandis Fruit Extract* ( ekstrakt z grejpfruita ), Carica Papaya Fruit Extract* ( ekstrakt z papai ), Parfum** ( olejki eteryczne ), Punica Granatum Fruit Extract* ( ekstrat z granatu ), Benzyl Alcohol ( konserwant ), Hydrolyzed Algin* ( hydrolizowane algi ), Zinc Sulfate ( siarczan cynku ), Acacia Concinna Fruit Extract* ( ekstrakt z orzechów Shikaki ), Balanites Aegyptiaca Fruit Extract* ( ekstrakt z kolibła ), Gypsophila Paniculata Root Extract* ( wyciąg z gipsówki ), Juniperus Virginiana Oil** ( olejek eteryczny cedrowy ), Sodium Phytate* ( naturalny atyoksydant ), Glycerin* ( gliceryna ), Glyceryl Undecylenate* ( emulgator ), Glyceryl Caprylate* ( emolient ) , Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol ( konserwanty ), Lactic Acid* ( kwas mlekowy ), Salicylic Acid ( kwas salicylowy ), Sorbic Acid ( konserwant ), Linalool***, Limonene*** ( składniki olejku eterycznego )
Ten krem jest typowo do cery tłustej i mieszanej, więc to coś perfekcyjnie na moje potrzeby. Ma delikatnie matowić za sprawą pudru bambusowego w składzie a z drugiej strony nawilżać i wygładzać skórę. Większość matujących kremów niestety po pewnym czasie wysusza skórę, tu na szczęście nie ma takiego działania ubocznego. Uważam, że naprawdę warto spróbować tego kremu jeśli szukacie czegoś matującego a zarazem nie wysuszającego, wręcz nawilżającego. Wchłania się ekspresowo i jest idealny pod makijaż, na noc jest dla mnie trochę za lekki, więc dodanie do niego oleju jest wtedy dobrym rozwiązaniem. Z racji tego do jakiego typu cery on jest skupia się głównie na oczyszczaniu skóry, regulacji wydzielania sebum, zmniejszenia stanów zapalnych a także ich redukcji oraz odblokowania porów. Bardzo mi się podoba świeży zapach tego kremu, pachnie lekko miętowo z nutą cytrusów, ale to bardziej coś świeżego niż cytrusowego.
Aqua* ( woda ), Sodium Cocoamphoacetate* ( substancja myjąca ), Propanediol* ( glikol roślinny ), Decyl Glucoside* ( substancja myjąca ), Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate* ( emolienty ), Xantan Gum* ( zagęstnik ), Citrus Paradisi Peel Oil** ( olejek eteryczny grepfruitowy ), Citrus Reticulata Peel Oil** ( olejek eteryczny mandarynkowy ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil** ( olejek eteryczny pomarańczowy ), Santalum Album Wood Oil** ( olejek eteryczny sandałowy ), Chondrus Crispus Powder* ( puder z alg ), Pyrus Malus Juice* ( sok jabłkowy ), Prunus Persica Juice* ( sok brzoskwiniowy ), Triticum Vulgare Seed Extract* ( ekstrat z pszenicy ), Hordeum Vulgare Extract* ( ekstrat z jęczmienia ), Panax Ginseng Root Extract* ( ekstrakt z imbiru ), Citrus Grandis Fruit Extract* ( ekstrakt z grejpfruita ), Carica Papaya Fruit Extract* ( ekstrakt z papai ), Parfum** ( olejki eteryczne ), Punica Granatum Fruit Extract* ( ekstrat z granatu ), Benzyl Alcohol ( konserwant ), Hydrolyzed Algin* ( hydrolizowane algi ), Zinc Sulfate ( siarczan cynku ), Acacia Concinna Fruit Extract* ( ekstrakt z orzechów Shikaki ), Balanites Aegyptiaca Fruit Extract* ( ekstrakt z kolibła ), Gypsophila Paniculata Root Extract* ( wyciąg z gipsówki ), Juniperus Virginiana Oil** ( olejek eteryczny cedrowy ), Sodium Phytate* ( naturalny atyoksydant ), Glycerin* ( gliceryna ), Glyceryl Undecylenate* ( emulgator ), Glyceryl Caprylate* ( emolient ) , Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol ( konserwanty ), Lactic Acid* ( kwas mlekowy ), Salicylic Acid ( kwas salicylowy ), Sorbic Acid ( konserwant ), Linalool***, Limonene*** ( składniki olejku eterycznego )
Lekki krem do twarzy...
Ten krem jest typowo do cery tłustej i mieszanej, więc to coś perfekcyjnie na moje potrzeby. Ma delikatnie matowić za sprawą pudru bambusowego w składzie a z drugiej strony nawilżać i wygładzać skórę. Większość matujących kremów niestety po pewnym czasie wysusza skórę, tu na szczęście nie ma takiego działania ubocznego. Uważam, że naprawdę warto spróbować tego kremu jeśli szukacie czegoś matującego a zarazem nie wysuszającego, wręcz nawilżającego. Wchłania się ekspresowo i jest idealny pod makijaż, na noc jest dla mnie trochę za lekki, więc dodanie do niego oleju jest wtedy dobrym rozwiązaniem. Z racji tego do jakiego typu cery on jest skupia się głównie na oczyszczaniu skóry, regulacji wydzielania sebum, zmniejszenia stanów zapalnych a także ich redukcji oraz odblokowania porów. Bardzo mi się podoba świeży zapach tego kremu, pachnie lekko miętowo z nutą cytrusów, ale to bardziej coś świeżego niż cytrusowego.
Citrus Limon Peel Water* ( hydrolat cytrynowy ), Lippia Citriodora Leaf Water* ( hydrolat z werbeny ), Citrus Aurantium Amara Flower Water* ( hydrolat neroli ), Propanediol* ( glikol roślinny ), Polyglyceryl-3-cetyl Ether Olivate Succinate* ( emulgator ), Aqua* ( woda ), Bambusa Arundinacea Stem Extract* ( puder bambusowy ), Vitis Vinifera Seed Oil* ( olej z pestek winogron ), Isopropyl Isostearate* ( emolient ), Dicaprylyl Carbonate*, Isopropyl Palmitate* ( emolienty ), Trehalose*, Glycerin* ( składniki nawilżające ), Cetearyl Alcohol ( emolient ), Glyceryl Stearate* ( emulgator ), Sodium Stearoyl Glutamate* ( emulgator ), Citrus Aurantium Bergamia Peel Oil** ( olejek eteryczny z bergamotki ), Mentha Piperita Oil** ( olejek eteryczny z mięty pieprzowej ), Pistacia Lentiscus Gum* ( mastyks ), Chlorella Vulgaris Extract* ( ekstrakt z alg ), Hydrogenated Lecithin* ( lecytyna ), Caprylic/capric Triglyceride* ( frakcjowany olej kokosowy ), Hydrolyzed Algin* ( algi ), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin ( konserwanty ), Tocopherol* ( witamina E ), Benzyl Alcohol, Citric Acid* ( konserwanty ), Salicylic Acid ( kwas salicynowy ), Sorbic Acid ( kwas sorbowy ), Parfum** ( substancje zapachowe ), Xanthan Gum* ( zagęstnik ), Squalene* ( skwalan ), Sodium Phytate* ( kwas fitowy ), Zinc Sulfate ( siarczan cynku ), Beta-sitosterol* ( fitosterol ), Sodium Hydroxide ( regulator ph ), Alcohol ( konserwant ), Geraniol***, Limonene***, Linalool** ( składniki olejków eterycznych ).
To bogatsza wersja kremu do twarzy, bardziej na noc, ale również do cery tłustej i mieszanej. Ten krem również jest wyjątkowy, bo ciężko o krem przeciwzmarszczkowy i matujący, który nie przesusza cery a nawilża ją. Znajdziemy tu składniki, które delikatnie złuszczają martwy naskórek dzięki czemu pory nie zatykają się, więc zmniejsza się ilość zaskórników i niedoskonałości. Wspomagają to również sładniki antyseptyczne, dzięki nim wszystko lepiej i szybciej się goi. Ten krem pachnie pomarańczą, fajny i orzeźwiający zapach, ale do kremu średnio mi pasuje. To mało luksusowy olejek eteryczny, wolałabym coś lepszego jak np. w olejku do twarzy gdzie jest zapach orientalnej róży.
Hamamelis Virginiana Leaf Water* ( hydrolat z oczaru ), Lippia Citriodora Leaf Water* ( hydrolat z werbeny ), Citrus Limon Peel Water* ( hydrolat cytrynowy ), Dicaprylyl Carbonate* ( emolient ), Polyglyceryl-3-cetyl Ether Olivate Succinate* ( emulgator ), Propanediol* ( glikol roślinny ), Aqua* ( woda ), Glyceryl Stearate* ( emulgator ), Butyrospermum Parkii Butter* ( masło shea ), Simmondsia Chinensis Seed Oil* ( olej jojoba ), Glycerin* ( gliceryna ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil* ( olejek eteryczny z pomarańczy ), Bambusa Arundinacea Stem Extract* ( puder z bambusa ), Pistacia Lentiscus Gum* ( mastyks ), Hydrogenated Lecithin* ( lecytyna ), Caprylic/capric Triglyceride* ( fracjowany olej kokosowy ), Malpighia Emarginata Fruit Extract* ( ekstrak z aceroli ), Paullinia Cupana Fruit Extract* ( ekstrakt z guarany ), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract* ( ekstrakt z żurawiny ), Hippophae Rhamnoides Fruit Extract* ( ekstrakt z rokitnika ), Myrciaria Dubia Fruit Extract* ( ekstrakt z camucamu ), Sodium Stearoyl Glutamate* ( emulgator ), Cocos Nucifera Oil* ( olej kokosowy ), Linum Usitatissimum Seed Oil* ( olej lniany ), Persea Gratissima Oil* ( olej awokado ), Argania Spinosa Kernel Oil* ( olej arganowy ), Macadamia Ternifolia Seed Oil* ( olej makadamia ), Olea Europaea Fruit Oil* ( olej z oliwek ), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract* ( ekstrakt z rozmarynu ), Humulus Lupulus Cone Extract* ( ekstrakt z chmielu ), Hamamelis Virginiana Leaf Extract* ( ekstrat z oczaru ), Salvia Officinalis Leaf Extract* ( ekstrakt z szałwii ), Phenethyl Alcohol ( naturalny konserwant ), Equisetum Arvense Extract* ( ekstrakt ze skrzypu ), Citrus Limon Peel Extract* ( ekstrakt z cytryny ), Centella Asiatica Extract* ( ekstrakt z wąkroty ), Pinus Sylvestris Bud Extract* ( ekstrakt z sosny ), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate ( konserwanty ), Rosa Gallica Flower Extract* ( ekstrakt z róży ), Rosa Damascena Flower Oil** ( olejek eteryczny z róży ), Benzyl Alcohol ( konserwant ), Chondrus Crispus Powder* ( zagęstnik ), Squalene* ( skwalan ), Ethylhexylglycerin ( konserwant ), Salicylic Acid ( kwas salicynowy ), Sorbic Acid ( kwas sorbowy ), Biosaccharide Gum-1* ( zagęstnik ), Sodium Levulinate*, Citric Acid*, Sodium Anisate ( konserwanty ), Xanthan Gum* ( zagęstnik ), Glyceryl Caprylate* ( emolient ), Sodium Phytate* ( chelator ), Parfume** ( olejki eteryczne ), Tocopherol* ( witamina E ), Alcohol ( konserwant ), Beta-sitosterol* ( fitosterol ), Citral***, Geraniol***, Limonene***, Linalool*** ( składniki olejków eterycznych ).
Krem do twarzy..
To bogatsza wersja kremu do twarzy, bardziej na noc, ale również do cery tłustej i mieszanej. Ten krem również jest wyjątkowy, bo ciężko o krem przeciwzmarszczkowy i matujący, który nie przesusza cery a nawilża ją. Znajdziemy tu składniki, które delikatnie złuszczają martwy naskórek dzięki czemu pory nie zatykają się, więc zmniejsza się ilość zaskórników i niedoskonałości. Wspomagają to również sładniki antyseptyczne, dzięki nim wszystko lepiej i szybciej się goi. Ten krem pachnie pomarańczą, fajny i orzeźwiający zapach, ale do kremu średnio mi pasuje. To mało luksusowy olejek eteryczny, wolałabym coś lepszego jak np. w olejku do twarzy gdzie jest zapach orientalnej róży.
Hamamelis Virginiana Leaf Water* ( hydrolat z oczaru ), Lippia Citriodora Leaf Water* ( hydrolat z werbeny ), Citrus Limon Peel Water* ( hydrolat cytrynowy ), Dicaprylyl Carbonate* ( emolient ), Polyglyceryl-3-cetyl Ether Olivate Succinate* ( emulgator ), Propanediol* ( glikol roślinny ), Aqua* ( woda ), Glyceryl Stearate* ( emulgator ), Butyrospermum Parkii Butter* ( masło shea ), Simmondsia Chinensis Seed Oil* ( olej jojoba ), Glycerin* ( gliceryna ), Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil* ( olejek eteryczny z pomarańczy ), Bambusa Arundinacea Stem Extract* ( puder z bambusa ), Pistacia Lentiscus Gum* ( mastyks ), Hydrogenated Lecithin* ( lecytyna ), Caprylic/capric Triglyceride* ( fracjowany olej kokosowy ), Malpighia Emarginata Fruit Extract* ( ekstrak z aceroli ), Paullinia Cupana Fruit Extract* ( ekstrakt z guarany ), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract* ( ekstrakt z żurawiny ), Hippophae Rhamnoides Fruit Extract* ( ekstrakt z rokitnika ), Myrciaria Dubia Fruit Extract* ( ekstrakt z camucamu ), Sodium Stearoyl Glutamate* ( emulgator ), Cocos Nucifera Oil* ( olej kokosowy ), Linum Usitatissimum Seed Oil* ( olej lniany ), Persea Gratissima Oil* ( olej awokado ), Argania Spinosa Kernel Oil* ( olej arganowy ), Macadamia Ternifolia Seed Oil* ( olej makadamia ), Olea Europaea Fruit Oil* ( olej z oliwek ), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract* ( ekstrakt z rozmarynu ), Humulus Lupulus Cone Extract* ( ekstrakt z chmielu ), Hamamelis Virginiana Leaf Extract* ( ekstrat z oczaru ), Salvia Officinalis Leaf Extract* ( ekstrakt z szałwii ), Phenethyl Alcohol ( naturalny konserwant ), Equisetum Arvense Extract* ( ekstrakt ze skrzypu ), Citrus Limon Peel Extract* ( ekstrakt z cytryny ), Centella Asiatica Extract* ( ekstrakt z wąkroty ), Pinus Sylvestris Bud Extract* ( ekstrakt z sosny ), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate ( konserwanty ), Rosa Gallica Flower Extract* ( ekstrakt z róży ), Rosa Damascena Flower Oil** ( olejek eteryczny z róży ), Benzyl Alcohol ( konserwant ), Chondrus Crispus Powder* ( zagęstnik ), Squalene* ( skwalan ), Ethylhexylglycerin ( konserwant ), Salicylic Acid ( kwas salicynowy ), Sorbic Acid ( kwas sorbowy ), Biosaccharide Gum-1* ( zagęstnik ), Sodium Levulinate*, Citric Acid*, Sodium Anisate ( konserwanty ), Xanthan Gum* ( zagęstnik ), Glyceryl Caprylate* ( emolient ), Sodium Phytate* ( chelator ), Parfume** ( olejki eteryczne ), Tocopherol* ( witamina E ), Alcohol ( konserwant ), Beta-sitosterol* ( fitosterol ), Citral***, Geraniol***, Limonene***, Linalool*** ( składniki olejków eterycznych ).
Regenerujący olejek do twarzy..
Olejek również może być stosowany do wszystkich typów cery, ma za zadanie odżywić i ujędrnić skórę. Może być stosowany na serum nawilżające bądź być dodatkiem do kremu aby stał się bardziej odżywczy. Patrząc na skład olejku byłam nastawiona pół na pół, bo bazuje na frakcjowanym oleju kokosowym, później mamy olej ze słodkich migdałów, czyli nic specjalnego. Dalej mamy olej jojoba i skwalan a są to składniki, które świetnie naprawiają warstwę ochronną skóry. Dopiero pod koniec mamy ciekawe ekstrakty roślinne i fajniejsze olejki, które są wypisane jako "główne". Na szczęście doświadczenie nauczyło mnie, że skład to jedno a działanie to drugie. Czasem niepozorne składem kosmetyki działają lepiej niż te bogate, naładowane po brzegi fajnymi rzeczami. Ten olejek jest bardzo lekki, szybko się wchłania, więc czasem nawet nakładam go nawet pod makijaż. Uwielbiam go za zapach, pachnie orientalną różą, cudownie relaksujący zapach!
Caprylic/capric Triglyceride* ( frakcjowany olej kokosowy ), Prunus Amygdalus Dulcis Oil* ( olej ze słodkich migdałów ), Simmondsia Chinensis Seed Oil* ( olej jojoba ), Squalane* ( skwalan ), Vitis Vinifera Seed Oil* ( olej z pestek winogron ), Isopropyl Isostearate* ( emolient ), Argania Spinosa Kernel Oil* ( olej arganowy ), Helianthus Annuus Seed Oil* ( olej słonecznikowy ), Malpighia Emarginata Fruit Extract* ( ekstrakt z aceroli ), Paullinia Cupana Fruit Extract* ( ekstrakt z guarany ), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract* ( ekstrakt z żurawiny ), Hippophae Rhamnoides Fruit Extract* ( ekstrakt z rokitnika ), Myrciaria Dubia Fruit Extract* ( ekstrakt z camucamu ), Cocos Nucifera Oil* ( olej kokosowy ), Linum Usitatissimum Seed Oil* ( olej lniany ), Persea Gratissima Oil* ( olej awokado ), Macadamia Ternifolia Seed Oil* ( olej makadamia ), Olea Europae Fruit Oil* ( oliwa z oliwek ), Rosa Damascena Flower Oil** ( olejek eteryczny z róży damasceńskiej ), Pistacia Lentiscus Gum* ( mastyks ), Santalum Album Wood Oil** ( olejek z drzewa sandałowego ), Mauritia Flexuosa Fruit Oil* ( olejek burtiti ), Eugenia Caryophyllus Bud Oil** ( olejek eteryczny goździkowy ), Rosmarinus Officinalis Oil** ( olejek eteryczny z rozmarynu ), Beta-sitosterol* ( fitosterol ), Tocopherol* ( witamina E ), Squalene* ( skwalan ), Parfum** ( olejki eteryczne ), Rosmarinus Officinalis Leaf Extract* ( ekstrakt z rozmarynu ), Citral***, Citronellol***, Eugenol***, Farnesol***, Geraniol***, Linalool***, Limonene*** ( składniki olejków eterycznych ).
Podsumowując..
Ciężko opisać mi działanie każdego kosmetyku osobno, bo stosuję wszystkie razem jako uzupełniającą się pielęgnację dlatego powiem wam co zauważyłam stosując te kosmetyki jednocześnie. Widzę, że przy regularnym stosowaniu wydzielanie sebum naprawdę jest okiełznane, skóra jest bardziej matowa, ale z zachowaniem zdrowego blasku i nawilżenia. Nadmierne błyszczenie się a blask zdrowej cery to dwie różne rzeczy, wiele osób to myli i nadmiernie przesusza cerę co w dłuższym okresie czasu odegra się jeszcze większym wydzielaniem sebum. Pory są delikatnie zmniejszone i nie zanieczyszczają się zbyt mocno co często dzieje się przy bardziej treściwych formułach. Oczywiście nie osiągniemy takiego zmniejszenia porów jak po np. kwasie migdałowym, ale chociaż trochę przy kremie to dobry znak. Jestem bardzo zadowlona z tych kosmetyków, moja cera je polubiła i chętnie sięgnęłabym jeszcze po ich peeling do twarzy i krem pod oczy, ale to może za jakiś czas.
Szampon przeciwłupieżowy z Isany jest moim ulubionych do tego celu, ma fajny i wartościowy skład aczkolwiek jest dosyć silnym szamponem podobnie jak wersja różowa. Wersja z lotosem jest prosta, ale bardzo ślicznie pachnie, jeśli szukacie oczyszczającego szamponu raz na jakiś czas to niektóre z Isany są całkiem dobre. Jeśli chodzi o suche szampony to zazwyczaj wybieram Batiste, skład mają przyzwoity, ale działają najlepiej a przetestowałam już sporo tego typu kosmetyków. Ten niestety mi się średnio sprawdził, bo lubił osypywać się swoim ciemnym kolorem na jasne ubrania.
Wcierka z Vianka to mój totalny hit, naprawdę rewelacyjnie wzmacnia cebulki włosów i przyśpiesza wzrost włosów, będę do niej wracać do niej regularnie. Wcześniej bardzo lubiłam spray z Isany, dalej go lubię, ale ten z J&J okazał się fajniejszy, bardziej odżywczy i o dziwo jak na tą markę ma naprawdę wartościowy skład i to raczej do niego będę wracać.
Płyn micelarny z białym węglem był niestety średni, ciężko mi się nim zmywało makijaż, był zbyt gęsty. Na pewno nie kupię ponownie tego płynu aby zużyć tą butelkę musiałam wymieszać go na pół z innym płynem. Kremy z Dr.Haushka były dla mnie ciekawym doświadczeniem, warto ich spróbować, bo pomimo niepozornych, ale prostych składów naprawdę świetnie działają. Kwas hialuronowy jest jednym z lepszych humektantów, bardzo doceniam jego obecność w kosmetykach i często dodaję go do kosmetyków. Krem z Naobay mnie trochę zawiódł, spodziewałam się czegoś lepszego a to ot po prostu poprawny, bezszałowy krem do twarzy. Serum z Senkary było naprawdę świetne, jestem nim pozytywnie zaskoczona i być może kiedyś jeszcze do niego wrócę, kto wie. Tonik z Cossi Fuleren był naprawdę świetny i innowacyjny, warto spojrzeć ogólnie na tą markę, bo jako jedyni z tego co widziałam wyorzystują szungit. Tonik z Orientany uwielbiam, jeden z lepszych toników, który dodatkowo cudownie pięknie pachnie. Oba toniki są proste składowo, ale również korzystne cenowo. Krem z Iossi to totalne objawienie, coś cudownego! Do niego wrócę na sto procent, jest wręcz idealny dla mojej cery, ta marka zawsze mnie zaskakuje.
Balsam do ciała z Resibo był jednym z lepszych balsamów jakie miałam, niestety ta tubeczka mi się zawieruszyła i dopiero wrzuciłam ją w denko. Masło z Naturativ jest rewelacyjne, gęste, mocno odżywcze i pięknie pachnące. Te dwa masła to totalne tłuściochy, więc nie każdemu będą pasować. Masło do ciała Botanicum, które nadaje zdrowszego koloru skórze oraz masło do ciała z Orientany, które nadrabia przecudownym zapachem. Kosmetyki z Cashee są zachwycające, Olejek z Alterry jest fajny, ale liczyłam, że będzie piękniej pachniał, niestety już do niego nie wrócę.
Rozświetlacz z Lily Lolo jest rewelacyjny, ale ciężko było mi go zużyć, więc resztki dołożyłam do podkładu mineralnego i zrobił się śliczny, satynowy podkład. Podkład mineralny Uoga Uoga z bursztynem wygląda pięknie na twarzy a dodatkowo ma lepsze właściwości antybakteryjne, zdecydowanie warto go wypróbować. Podkład silikonowy z AA niestety skład ma średni, ale potrzebowałam w lato czegoś ciemnego na szybko i wybór padł na to. Na twarzy wygląda rewelacyjnie, z przyjemnością zużyłam w całości.
Żel pod prysznic z Klorane składem jest bardzo podobny do tanich żeli z Isany, poza zapachem nic szczególnego. Żel do golenia Lider jest tani, ma całkiem dobry skład i fajnie działa, to zdecydowanie mój ulubiony żel do golenia i można go kupić praktycznie wszędzie. Peeling do ciała z Cossi jest niesamowicie ciekawy, pachnie budyniem waniliowym i zostawia skórę cudownie odżywioną. Żel pod prysznic Kivvi jest bardzo fajny, łagodny i kremowy aczkolwiek więcej do niego nie wrócę ze względu na cenę.
Próbki z Madary były bez szału, nie zainteresowały mnie tak abym mogła coś kupić. Podkład z PuroBio lubię, ale krem BB jest dużo lepszy. Chusteczki Alterry to mój hit, naprawdę warto ich spróbować.
Kosmetyki dla dzieci z Babydream są w moim domu od dawna, bardzo je polubiłam za korzystną cenę i dobre składy. Jakiś czas temu i ten żel z Bobini poprawił swój skład, teraz warto zwrócić na niego uwagę, jest naprawdę ciekawy. No i oczywiście biała glinka z NaturalMe, której używam do wielu rzeczy, do wielu kosmetyków. Ta glinka jest naprawdę dobrej jakości i dostępna stacjonarnie, więc na szybkie zakupy polecam.
Kosmetyki marki La-Le chodziły za mną od dawna aż w końcu udało mi się je przetestować za sprawą przesympatycznej właścicielki. Marka jest polska, dokładniej z Krakowa, więc jak macie blisko to możecie pooglądać je u źródła. Co mnie najpierw ujęło w tych kosmetykach? Ano ja jestem łasa na zapachy i zazwyczaj ładnych zapachów brakuje mi w kosmetykach a te cudeńka to coś tak wspaniale pachnącego, że chce się po nie sięgać. Wiem, że zapach to nie wszystko, w działaniu są równie dobre, ale o tym za chwilkę. Najbardziej zdziwiła mnie cena tych kosmetyków, bo są niedrogie, praktycznie na każdą kieszeń, więc warto o nich mówić i je promować.
O opakowaniach słów kilka..
Większość opakowań to szklane słoiczki bądź buteleczki, więc bardzo ekologicznie i w trendzie "zero waste", jedynie nieliczne opakowania są z plastiku. Zmieniłabym w nich tylko jedną rzecz - etykiety na bardziej kolorowe, soczyste aby oddawały aromat kosmetyków np. ziarna kawy na maśle kawowym i już w myślach czujesz zapach kawy patrząc na opakowanie.
Masła pod oczy, ale nie tylko, bo to po prostu smarowidła na bazie masła shea, więc mogą być do wszystkiego np. do twarzy, do rąk, do stóp, na suche miejsca. Same nie nawilżą, bo nie mają humektantów a jedynie odżywią i ograniczą transepidermalną utratę wody ( TEWL ). Jeśli chcecie nawilżenia warto dać pod takie masełka serum humektantowe np. z kwasem hialuronowym, gliceryną czy aloesem. To takie trzy najpopularniejsze składniki wiążące wodę w naskórku, ale kwas hialuronowy z trzema wielkościami cząsteczek wkrada się najgłębiej w skórę. Najlepsze będą na noc, bo są to tłuściochy niestety i pod makijaż raczej średnio będą się sprawdzać.
Masełko kofeinowe
Kofeina jest świetna w przypadku cery dojrzałej, zmęczonej a także jest ona antyoksydantem, więc działa przeciwzmarszczkowo w każdym wieku. Skład ma prościutki, bo to tylko masło shea, olej z zielonych ziaren kawy i macerat z kawy. Niby nic a jednak efekt cudowny, ja nakładam je głownie pod oczy i świetnie "naprawia" spojrzenie przez noc. Ma zapach świeżej kawy, uwielbiam go wąchać. Tą wersję dostaniemy w dwóch pojemnościach, bo 30 i 60 ml, ale bardziej opłaca się większe gdyż kosztuje 25 zł a małe 20 zł.
Masełko zielona herbata
To masełko jest antyoksydacyjne, odświeżające i przeciwzmarszczkowe. Zielona herbata fajnie się sprawdza przy skórze mieszanej, bo delikatnie reguluje pracę gruczołów łojowych bądź cerze wrażliwej, bo łagodzi stany zapalne i podrażnienia. Tu skład jest delikatnie dłuższy ze względu na zastosowanie oleju eterycznego, który daje świeży aromat zielonej herbaty i pigmentu do barwienia na lekko zielony kolor a wygląda on tak: masło shea, macerat z zielonej herbaty, ekstrakt z zielonej herbaty, olejek eteryczny green tea, mika.
Różowo-różany suflet
Ten kosmetyk jest przegenialny! Prosty skład i rewelacyjne działanie z pięknym różanym zapachem i o różowym wyglądzie za sprawą glinki różowej. Glinka różowa to nic innego jak mieszanka glinki białej i czerwonej. Podobno nadaj się pod makijaż, ale ja wolę go na noc i pod makijaż go nie testowałam. Będzie to świetny kosmetyk dla wszystkich cer, ale szczególnie problematycznej, trądzikowej, mieszanej czy mocno przesuszonej, wrażliwej. W składzie zobaczymy olej z czarnuszki, który posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne oraz przyspiesza gojenie ran. Podoba mi się tu konserwant, który jest zastosowany, bo poza tą funkcją ma również działanie pielęgnacyjne.
Skałd ma bardzo prosty: Olej lniany, olej z czarnuszki, woda, emulgator ( Olivem ), glinka różowa, gliceryna roślinna, guma guar, ekokonserwant ( Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate ), wit. E, olejek zapachowy.
Płyn dwufazowy o zapachu porzeczki
Płyn do połączenie dwóch składników a mianowicie oleju lnianego i hydrolatu z czarnej porzeczki. Będzie nadawać się do każdego typu cery, nawet mieszanej i trądzikowej gdyż olej lniany jest lżejszym olejem a hydrolat ma działanie przeciwzapalne a także normalizuje działanie gruczołów łojowych. Hydrolat z porzeczki ma również działanie antyoksydacyjne i wzmacniające naczynia krwionośne, więc sprawdzi się przy cerze naczynkowej. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem zarówno kosmetyków naturalnych jak i drogeryjnych a co fajne nie zostawia mocno tłustej powłoki na twarzy.
Serum jest dostępne w dwóch opcjach 10g za 69 złotych oraz 30g za 149 złotych, więc spokojnie możemy zaliczyć je do kosmetyków bardziej luksusowych. Przypuszcza się, że mniejsze opakowanie powinno starczyć na około miesiąc a większe na trzy. Wiadomo jednak, że każdy z nas używa trochę mniej bądź trochę więcej, więc może się trochę to różnić. Kosmetyki tej marki są ręcznie robione, z dobrej jakości składników i w świeżych, mniejszych partiach co znacząco wpływa na cenę. Ta opcja serum jest głównie do cery mieszanej i tłustej z dodatkowym działaniem przeciwzmarszczkowym.
Czy byłam zadowolona z jego działania?
Jak najbardziej, zachwyciło mnie to serum całkowicie. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona, ale zerknęłam na skład i pomyślałam, że może być to coś ciekawego. Serum pomimo swej olejowej formy nie jest bardzo tłuste, jest na bazie potencjalnie niekomedogennych olei, więc stawia go to na wysokiej pozycji. Używałam go regularnie na noc w połączeniu z kwasem hialuronowym i jestem niesamowicie zadowolona z jego odżywczego działania i regulacji sebum. Moja strefa T jest mocno przetłuszczająca jak to przy cerze mieszanej, ale nie spodziewałam się, że przetłuszczanie się zmniejszy dzięki używaniu tego serum a jednak się zmniejszyło. Dodatkowo fajnie zadziałała na mnie witamina C zawarta w tym serum a mianowicie pięknie wzmocniła moje naczynka, moje policzki są bledsze a cera rozświetlona. Bardzo ciekawa opcja dla osób z cerą mieszaną ,które są w wieku gdy wypada sięgnąć również po coś przeciwzmarszkowego.
Skład:
W serum znajdziemy olej jojoba, słonecznikowy, olej konopny, który jest jednym z lepszych olei do tego typu cery, olej z pietruszki oraz olej cacay, który jest silnie przeciwzmarszczkowy i antyoksydacyjny. Dodatkowo w składzie serum jest witamina C, ale w stabilnej formie co dla mnie jest ogromnym plusem. Znajdziemy tam też ekstrakt z solirodu zielnego ( CO2 ), czyli ekstrakcie, który jest bogatszy dzięki metodzie jego otrzymywania, przeciwzmarszczkowy koenzym Q10, czyli jeden z fajniejszych składników przeciwzmarszczkowych oraz kwas lipohydroksylowy wspomagający regulację poziomu sebum. Wiecie co jeszcze jeszcze mnie ujęło? Przepiękny zapach jaśminu, cudowne odczucia!
Cannabis Sativa Seed Oil ( olej konopny ), Carum Petroselinum Seed Oil ( olej z pietruszki ), Caryodendron Orinocense Seed Oil ( olej cacay ), Ascorbyl Tetraisopalmitate ( witamina C ), Simmondsia Chinensis Seed Oil ( olej jojoba ), Tocopherol ( witamina E ), Helianthus Annus Seed Oil ( olej słonecznikowy ), Ubiquinone ( koenzym Q10 ), Salicornia Herbacea Extract ( ekstrat z solirodu ), Capryloyl Salicylic Acid ( kwas lipohydroksylowy ), Jasminum Sambac Flower Extract ( olejek z jaśminu ), Caprylic/Capric Triglyceride ( frakcjowany olej kokosowy ), Linalool ( składniki olejku eterycznego ), Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate ( konserwanty ).







































































