Iossi serum rozświetlające



30 ml koszuje 89 zł a 10 ml aż 44 zł, więc bardziej się opłaca brać dużą butelkę. Ja swoją mam z Inspiredby, więc wyszło mnie dużo taniej .


Esencjonalne serum, które wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, skutecznie odżywia, i widocznie poprawia kondycję oraz koloryt skóry. Już po kilku dniach zauważysz, że twoja skóra jest gładka, dogłębnie zregenerowana i rozświetlona. Dodajemy do niego m.in: olej z dzikiej róży - remedium dla skóry suchej i spiętej, skwalan - zapobiegający przedwczesnemu starzeniu się skóry, naturalny środek zmiękczający i łagodzący oraz olejek cyprysowy, który poprawia ukrwienie oraz gospodarkę wodną skóry, a ponadto koi i działa relaksująco. Wyjątkowy zapach serum to zasługa olejku z geranium, który rozbudza zmysły przygotowując je na wyzwania nadchodzącego dnia. Każdy typ skóry, a w szczególności cera naczynkowa. Stosowanie:  Na dzień lub na noc. Niewielką ilość olejku (2 krople) delikatnie wmasuj w oczyszczoną, wilgotną skórę twarzy. Zamknij oczy i ciesz się przez chwilę jego niezwykłym zapachem. Zużyj w ciągu 4 miesięcy od otwarcia. Przeciwwskazania:  Ze względu na zawartość niektórych olejków eterycznych nie polecamy kobietom w pierwszym trymestrze ciąży. 



Ja na razie jestem na etapie kupowania tańszych kosmetyków naturalnych, nie lubię przepłacać. To serum mam z pudełka Inspiredby jak już wspominałam wcześniej, nie wiem czy sama bym się skusiła na nie, bo cena tego serum jest moim zdaniem wysoka. Oleje, które tu znajdziemy są w większości z tych tańszych, więc cena jest trochę zawyżona, ale wiadomo, że firmy nie prowadzi się za darmo i trzeba na czymś zarobić. Manufakury i małe firmy niestety muszą mieć wysokie ceny aby się urzymać, wielka szkoda. Wychodzę z założenia, że jeśli coś kosztuje dużo to ma zrobić na mnie ogromne wrażenie, nie może być po prostu dobre. Na szczęście to serum sprawdziło się u mnie rewelacyjnie, może nie była to miłość od pierwszego użycia, ale z czasem się pokochaliśmy. Na początku używania bardzo przeszkadzał mi zapach, powoli się jednak do niego przyzwyczaiłam. Kojarzy mi się z jakąś nalewką ziołową, gdzieś już wąchałam coś podobnego. Serum ma żółto-pomarańczowy kolor, zapewne przez macerat z marchewki, ale na szczęście nie robi żadnych plam, bardzo dobrze i szybko się wchłania. Podoba mi się, że można na to serum ( po wchłonięciu oczywiście ) nałożyć podkład mineralny i wygląda na nim rewelacyjnie. Po tym serum moja skóra zyskuje zdrowy koloryt, jest odżywiona i dobrze nawilżona. Bardzo się cieszę, że jest w nim witamina C, ponieważ ma cudowne działanie. Moja skóra bardzo ją lubi. Być może jest to drogi kosmetyk, ale wart każdej złotówki. Mam jeszcze jedno serum w zapasie, ale myślę, że jak je skonczę to wrócę po jeszcze jedno.


olej jojoba*, olej z dzikiej róży*, nagietek* i kocanka* w oleju z pestek winogron, olej z zarodków pszenicy, olej z ogórecznika*, olej z wiesiołka*, skwalan, macerat marchwi w oleju słonecznikowym, olej rokitnikowy, witamina E, witamina C, olejki eteryczne (geranium, cyprys, palmaroza, drzewo sandałowe, szałwia lekarska, rumianek) *składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za twój komentarz, zajrzę również do Ciebie :)
zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło, da mi to motywację do dalszego działania :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka