beGlossy styczeń - rozczarowanie


Dawno nie zamawiałam pudełek, wiadomo, że natury w nich mało. Tym razem nazbierałam punkty, więc zaryzykowałam. Jestem zawiedziona, tylko mleczko jest dla mnie świetne, a reszta.. Tandetna drogeria. Nauka na przyszłość aby zamawiać jak będzie znana zawarość pudełka.


  • Żel micelarny z Garniera ma SLS, więc na pewno go nie użyję. Moja skóra jest bardzo delikatna i miałabym po nim tragedię. Reszta składu typowo drogeryjna, nie ma w nim nic pożytecznego. ( 18,99 zł / 200 ml )
  • Maseczka z Garniera ma średni skład, ale ją zużyje. Lubię maski w płacie a jednorazowa przygoda z taką maską mi nie zaszkodzi. ( 8,99 zł / 32 ml )
  • Krem do rąk byłby fajny, ale musieli w połowie składu wrzucić parafinę, silikony, BHA i trochę innych. Ja nie będę go używać, szkoda. ( 7 zł / 100 ml )
  • Tusz z Collistara kiedyś miałam, był całkiem dobry. Nie wiem czy go zostawię. ( 99 zł / 11 ml )
  • Mleczko do włosów ma świetny skład na pierwszy rzut oka, liczę na nie. ( 19,99 zł / 150 ml )
  • Próbka kremu BB do włosów ma tak koszmarny skład a wysoką cenę, że jestem w szoku. Nie ma w nim nic dobrego. ( 49,90 zł / 100 ml ).
A wy jesteście zadowolone ? Liczyłam na to pudełko, ale się mocno zawiodłam. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za twój komentarz, zajrzę również do Ciebie :)
zapraszam do obserwowania, będzie mi bardzo miło, da mi to motywację do dalszego działania :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka